poniedziałek, 30 stycznia 2012

    W życiu każdego człowieka pojawia się czas na refleksję. Czas, kiedy siadamy przed lustrem i patrząc na swoją twarz jednocześnie próbujemy wejrzeć głębiej- w serce.
     Często to, co tam zastajemy przeraża nas. Za dużo nie wykorzystanych okazji, utraconych szans, nieszczęśliwych miłości. Za często zdajemy sobie sprawę z naszej bezradności. Z ilości ludzi, których ranimy i  odrzucamy przez cały czas
      I własnie wtedy pojawiają się łzy. Płyną długo. Często każdej nocy, przez wiele dni. I nagle przychodzi olśnienie... Przecież można coś z tym zrobić. Wyjścia są tylko dwa: żyć lepiej, lub umierać. Dla 99% z nas odpowiedź jest oczywista. Chcemy żyć. ŻYĆ! Dla siebie, dla innych. Chcemy naprawiać i wynagradzać. Oddychać, czytać, oglądać, śpiewać, jeść, podróżować, kochać, grać, pomagać, tańczyć, wybierać, śmiać się, słuchać,płakać, przepraszać, czuć, być... chcemy istnieć. Łzy pojawiają się ponownie. Tym razem nie mają w sobie nic z bólu i żalu jak poprzednie. Tak... to łzy szczęścia. I zdajemy sobie sprawę, że żyjemy dla ludzi. I już nigdy nie będziemy tacy jak wcześniej...





     

piątek, 27 stycznia 2012

   Jakoś mi tak dobrze. Ciepło, miło, kolorowo i w ogóle ogólny wypas. Mam takich cudownych ludzi, łażą ze mną wszędzie, karmią żelkami, piszą jakieś głupoty na gadu i innych rozmawiaczach online, robią mi siniaki na kolanach, fazują, śmieją się. Fajni są, tacy tępotykwowi. Więc oficjalnie dziękuję im, że ich mam, bo wiadomo baz przyjaciół czarna dupa, a bez takich jak oni to nawet dwie, ogromne, wręcz gigantyczne.


<5

środa, 25 stycznia 2012

x: wiesz jaka jest najważniejsza zasada przytulania?
y: nie...
x: nigdy nie przestawaj przytulać pierwszy.
...
...
...
y: to na trzy, cztery?
x: taak
y: trzyyy
x: jeszcze nie 
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
x&y: trzy, czteeeeeeery
<3

piątek, 20 stycznia 2012

    Wiem, że mogę wydać się egoistyczna, ale niektórymi sprawami nie chcę się dzielić. Są po prostu moje. Moje ciągoty do blondynów, moje powiedzonka, moje fazy, moje koncerty, moi przyjaciele, moja muzyka, moje ulubione słodycze, moje humory, mój Harry,  moje słuchawki, mój aparat, moje kochane książki ... I proszę z daleka od tego wszystkiego, bo będę gryźć, krzyczeć i drapać. Nie żartuję, bo ostatnio równowaga nieco się zachwiała i to co ewidentnie było moje stało się przedmiotem powszechnego użytku i podniecenia, czego tak szczerze nienawidzę, że zaraz zacznę wrzeszczeć i mordować.
do mnie mówią "suczo" i "mendo" ... ?