W życiu każdego człowieka pojawia się czas na refleksję. Czas, kiedy siadamy przed lustrem i patrząc na swoją twarz jednocześnie próbujemy wejrzeć głębiej- w serce.
Często to, co tam zastajemy przeraża nas. Za dużo nie wykorzystanych okazji, utraconych szans, nieszczęśliwych miłości. Za często zdajemy sobie sprawę z naszej bezradności. Z ilości ludzi, których ranimy i odrzucamy przez cały czas
I własnie wtedy pojawiają się łzy. Płyną długo. Często każdej nocy, przez wiele dni. I nagle przychodzi olśnienie... Przecież można coś z tym zrobić. Wyjścia są tylko dwa: żyć lepiej, lub umierać. Dla 99% z nas odpowiedź jest oczywista. Chcemy żyć. ŻYĆ! Dla siebie, dla innych. Chcemy naprawiać i wynagradzać. Oddychać, czytać, oglądać, śpiewać, jeść, podróżować, kochać, grać, pomagać, tańczyć, wybierać, śmiać się, słuchać,płakać, przepraszać, czuć, być... chcemy istnieć. Łzy pojawiają się ponownie. Tym razem nie mają w sobie nic z bólu i żalu jak poprzednie. Tak... to łzy szczęścia. I zdajemy sobie sprawę, że żyjemy dla ludzi. I już nigdy nie będziemy tacy jak wcześniej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz