środa, 15 lutego 2012

Lubie kiedy o 7 rano moja mama stwierdza, że absolutnie nie ma siły mnie zawieźć do szkoły i w sumie mogę przecież zostać w domu i się wyspać, bo nie mam żadnych kartkówek. Chyba tego właśnie mi było trzeba, absolutnie poprawił mi humor po tym całym wczorajszym cyrku w szkole. Duży wpływ miała też na to Aga, jej cudowny uśmiech i urocza walentynka, którą dostałam i naturalnie wczorajszy naukowy wieczór z Fajcią. Dziewczyny, jesteście jedyne w swoim rodzaju. Bardzo bardzo bardzo dziękuję!

                                                                      xx

2 komentarze: